Ten wpis nie będzie pochwałą dla czytników i negowaniem książek papierowych. Nie posłuży on też temu, aby namówić Was zupełnie do przerzucenia się zupełnie na czytnik i ebooki. Za to chcę Wam opowiedzieć, dlaczego dzięki mojemu Inkbookowi czytam zdecydowanie więcej niż do tej pory.

Czytelniczy roller coaster

Kiedyś już wspominałam, że nigdy nie byłam molem książkowym. Oczywiście sięgałam po pozycje, które mocno mnie zainteresowały, ale nie było tego dużo. Co więc zmieniło się od tamtej pory? Zaczęło się kilka lat temu od Kindle, który nosiłam ze sobą w torebce i sięgałam na przykład w środkach komunikacji. Wygodę czytania elektronicznego mocno docenia się w momencie wyjazdu na urlop. Nie trzeba zastanawiać się, jak pomieścimy do walizki wszystkie niezbędne rzeczy i książki. Możemy wziąć ich oczywiście ograniczoną ilość, co w przypadku czytnika nie stanowi problemu. W częstsze czytanie wkręciłam się podczas ostatniego wyjazdu, czyli podróży poślubnej.

czytnik ebooków inkbook lumos w pociągu i tramwaju

Pomyślałam wtedy, że gdybym zamieniła bezmyślne gapienie się w telefon w tramwaju na czytnik to nagle okaże się, że czytam tych książek całkiem sporo. Tak też się stało. Każdy dojazd, który ma potrwać dłużej jak kilka minut to doskonała okazja na lekturę. Jest jednak jeden, zasadniczy minus. Kiedy książka Cię pochłania to niestety zdarza się dość często wysiąść dwa przystanki za daleko.

Czytam dużo, kupuję dużo więc płacę całkiem sporo?

Kupno książki papierowej i kupno ebooka to dość podobne koszta. Ebooki są z reguły nieco tańsze, ale nie są to kolosalne różnice. Wiadomo, że tak samo jak muzyka, czy filmy, książki powinny pochodzić z legalnych źródeł więc nie wspominam tu o pobieraniu z chomika. Ogromym przełomem okazało się dla mnie Legimi. Jest to serwis działający na zasadzie ogromnej, multimedialnej biblioteki, do której wykupujesz sobie dostęp i czytasz ile chcesz.

czytnik ułożony obok ksązki, perfum, etui i podkładu guerlain

Już przy więcej jak dwóch książkach przeczytanych miesięcznie jest to bardzo opłacalna sprawa. Serwis działa także z czytnikami Kindle od jakiegoś czasu, jednak można wykupić dostęp na ograniczoną ilość książek. Inaczej sprawy mają się, gdy wybierzemy czytnik wspierany przez aplikację. Jedną z takich marek produkujących te urządzenia jest marka Inkbook i przyznam, że jestem szczęściarą, która od miesiąca ma możliwość testowania modelu Lumos.

Inkbook i Legimi = uzależnienie?

Może na początek warto wspomnieć, że Inkbook produkuje kilka modeli czytników. Lumos, który mam jest jednym z tańszych i podstawowych propozycji marki więc zauważyłam dwie różnice, które na początku nieco mi przeszkadzały: mniejsza rozdzielczość ekranu niż w moim Kindle oraz dość mocne podświetlenie na najniższym możliwym ustawieniu. Czytnik ma jednak coś, czego Kindle brak. Doskonale obsługuje aplikację Legimi i nie ma na niej ograniczenia ilości książek. Wychodzi nowość? Dodajesz ją na swoją półkę i czytasz. Masz starsze tytuły, które chcesz nadrobić? Także dodajesz je na swoją wirtualną półkę. Aplikacja pokazuje Ci ile minut czytasz i motywuje do tego, aby było to conajmniej 60 minut dziennie.

czytnik inkbook lumos ułożony na kwiatach

Do wyboru masz oczywiście sporą ilość ustawień: fonty, wielkości, interlinie, jasność i barwę podświetlenia, a wszystko po to, aby jak najlepiej spersonalizować swój czytnik. Połączenie Legimi i tego czytnika to dla mnie przełom, który sprawił że uzależniłam się od czytania i nie wyobrażam sobie, żeby nie poczytać chociaż kilka minut dziennie. Jeżeli nie znacie jeszcze Legimi, a macie ochotę sprawić sobie czytnik Inkbook to otrzymacie 60 dni darmowego dostępu do serwisu. Możecie też wykupić abonament Legimi wraz z urządzeniem, tak jak robimy to w przypadku telefonów u operatorów. Zerknijcie sobie na ofertę tu. Nie zabraknie też w obu przypadkach dobrania dedykowanego etui. Trzeba przyznać, że w fajnych czasach przyszło nam żyć. Wykupując abonament możesz bez limitu oglądać filmy, słuchać muzyki, a teraz nawet czytać książki. No i co najważniejsze: wszystko legalnie! Uważam, że Legimi powinien poznać każdy, kto kocha czytać.

Czytnik, a sprawy techniczne

Jest kilka cech czytnika ebooków, które bardzo przemawiają na jego korzyść i mogą nieco zaskoczyć osoby, które nigdy z takim urządzeniem nie miały do czynienia. Często słyszę „przecież mogę przeczytać na telefonie, co za różnica” i przyznam się Wam, że sama należałam do tego grona ludzi. Dopóki nie wypróbowałam sama na sobie. E-papier to zupełnie inna bajka niż ekran Twojego telefonu. Po pierwsze wzrok nie męczy się tak mocno jak podczas czytania na mniejszym ekranie. Po drugie masz wrażenie, że czytasz faktycznie na papierze, a po trzecie nie odrywają Cię i rozpraszają żadne powiadomienia. Na korzyść przemawia oczywiście wielkość i czas pracy na baterii. Swój czytnik ładuję mniej więcej raz na półtora tygodnia bardzo intensywnego użytkowania. Kilka słów należy się także podświetleniu. W Inkbookach poza intensywnością światła możesz ustawić sobie także jego odcień. Dzięki temu samemu można zdecydować czy bardziej odpowiada Ci chłodniejsze, czy cieplejsze podświetlenie.

dziewczyna czytająca na czytniku ebooków

Poza tym znajdziemy wszystko co w każdym czytniku powinno się znaleźć plus obsługę prostych programów/gier typu krzyżówki czy sudoku. Z tych opcji jak się domyślacie korzystam zdecydowanie rzadziej. No i w Inkbooku zdecydowanie na ogromny plus są dla mnie fizyczne przyciski, dzięki którym zmieniam stronę na kolejną. Lubię te przyjemne „klik” i fakt, że nie brudzę palcami ekranu. Odkąd korzystam z Inkbooka nie tknęłam żadnej papierowej książki. Miałam moment, kiedy oddałam już Kindla mężowi, a sama czekałam na przesyłkę z nowym czytnikiem. Sięgnęłam wtedy po bardzo fajną książkę, ale na papierze. Po takim czasie irytowało mnie trzymanie jej w określony sposób, aby się nie zamykała i co chwile zmieniania pozycji rąk aby odsłonić sobie tekst. Coś jest w powiedzeniu, że człowiek przyzwyczaja się do dobrego.

Czytnik ebooków inkbook lumos położony na książkach obok obrazu i kwiatu

A Wy, czytacie na czytnikach, czy zdecydowanie skłaniacie się ku książkom w formacie tradycyjnym? Przyznam się bez bicia, że ja nie wyobrażam sobie już powrotu do czytania książek na papierze. Czytnik jest dla mnie gadżetem, który towarzyszy mi teraz codziennie i zawsze sprawdzam, czy aby na pewno mam go w torebce.