Smashbox: Nowości, moi ulubieńcy i makijaż krok po kroku

Przez wiele lat makijażowych doświadczeń, jak pewnie każda z Was mam kilka ulubionych marek, których nowości cieszą mnie najbardziej na świecie. Miałam szczęście przetestować nowości jednej z moich ulubionych marek czyli SMASHBOX jeszcze przed wprowadzeniem ich do sprzedaży. Jak pewnie większość z Was, jestem osobą wiecznie poszukującą fajnych produktów do twarzy więc z ciekawością zabralam się do testów podkładów i korektorów z linii Studio Skin.

Mam dwa odcienie 1.15 i 2.15, z czego drugi jest dla mnie za ciemny, a pierwszy mimo, że sprawia wrażenie dość ciemnego w buteleczce, świetnie dopasował się do cery, ku mojemu zaskoczeniu. To zdecydowanie podkłady mocno kryjące, ale nie robiące na twarzy maski. Mają gęstą, ale mokrą” konsystencję, dzięki czemu nie podreślają suchych skórek na twarzy. Nakładając stopniowo gąbeczką możemy uzyskać efekt dobrego krycia, ale nieprzeciążenia skóry. Podkład trzymał mi się idealnie na twarzy przez cały dzień bez poprawek, mimo ze mam tendencję do opierania się policzkiem. Podkład poprzez swoją konsystencje ma świetne właściwości nwilżające, więc jeżeli szukasz podkładu, który dobrze pokryje, ale nie wysuszy Twojej skóry to może zainteresować Cię właśnie ten gagatek.
Podkład Studio Skin kupicie w perfumeriach SEPHORA w cenie 159zł

_MG_4120

 

Korektory Studio Skin mam w odcienich Fair i Light/Neutral – jeden i drugi są dla mnie okej. Korektory to dla mnie totalny kosmos pod względem trwałości. Po pierwszym swatchowaniu ich na dłoni, pomimo dwukrotnego, porządnego mycia ręki, on nie puścił do końca uparcie trzymając się skóry. To dopiero obietnica trwałości, prawda? Tak właśnie z nimi jest. Są wodoodporne i mocno kryjące – doskonale będą nadawały się na długie imprezy czy na ślub bo najzwyczajnie nie trzeba się będzie o niego martwić. Korektor jest dość ciężki, ale subtelnie rozłożony daje znakomite efekty. Bardzo ładnie zachowuje się wymieszany z kropelką bazy w olejku rownież marki Smashbox. Krycie genialne, trwałość jeszcze większa. Nie podkreśla załamań na skórze. Myślę, że to lżejsza, ale równie dobrze kryjąca wersja MAC’a Pro Longwear.

Korektory pojawią się w perfumeriach SEPHORA po 15 sierpnia.

_MG_4123

Kolejne nowe produkty to pojedyncze cienie. Moje odcienie to połyskujące, chłodne złoto i ciemny brąz (matowy) zlamany troszkę odcieniem śliwki, czego tak dobrze nie widaćn na zdjęciach Cienie są pięknie napigmentowane, a możecie zobaczyć je w akcji na końcu wpisu, gdzie przygotowałam dla Was makijaż tymi produktami krok po kroku.

Cienie  pojawią się w perfumeriach SEPHORA po 15 sierpnia.

_MG_4127

Która z nas nie uwielbia rozświetlaczy? Moja kolekcja jest ogromna, ale każdy kolejny produkt rozświetlający sprawia mi ogrom radości. Smashbox wprowadził świetny produkt rozświetlający – Halo Highlighting Wand. To rozświetlacz w płynie, z pędzelkiem, dzięki któremu możemy go dobrze rozprowadzić. Mój jest w odcieniu GOLD i daje ładną taflę na policzku, ale nie jest mocno iskrzący, więc jeżeli chcesz dodać cerze blask, ale nie chcesz odbijać światła na całe miasto – to coś dla Ciebie 🙂

Halo Highlighting Wand dostępna jest w perfumeriach SEPHORA w cenie 159zł

_MG_4155

Dwie kredki Color Correcting Stick pozwolą na wyrównanie niedoskonałości skóry. Dzięki nim możesz nałożyć mniej podkładu, a skóra będzie wyglądała naturalniej i lekko. Kredka zielona niweluje zaczerwienienia, a pomarańczowa świetnie radzi sobie z zasinieniami np pod oczami. Wystarczy niewielka ilość dobrze rozprowadzona na twarzy, aby koloryt cery pięknie się wyrównał. To doskonała metoda na naturalny makijaż szczególnie dla osób z cerą naczynkową.

Color Correcting Stick będą dostępne w perfumeriach SEPHORA od 15 sierpnia.

_MG_4131

Tyle z nowości, a teraz czas na moich totalnych ulubieńców. Ogarniczyłam się mocno, ale postanowiła wybrać top of the top i oto są: pomadki i paleta, którą można wykonać sporą część naszego makijażu. Paleta to coś pięknego: neutralne odcienie cieni do oczu, dwa bonzery, pudry rozświetlające, cienie i wosk do brwi. Według mnie zestaw idealny, pigmentacja rewelcyjna tak samo jak wykonanie palety. Jest mega solidna i dość ciężka, przez duże lustro, które znajduje się w środu. Do palety dołączony jest pędzelek, ktory w przeciwieństwie do większości pędzli dołączanych do palet jest mega fajnej jakości i faktycznie nadaje się do użytku. Często zabieram ją w podróże bo zastępuje mi wiele pojedynczych produktów, a lustro pozwala na wygodne wykonanie mejkapu.

_MG_4135

 

Pomadki także nie zawiodły mnie nigdy. Każde wykończenie ma w sobie coś innego, ale wszystkie wyróżnia jedno: świetna pigmentacja i trwałość. Poniżej możecie zobaczyć trzy, które wybrałam dla Was do zaprezentowania (od lewej):  Red Rage, Punked Matte i Fuchsia Flash. Szarość wzbudza najwięcej kontrowesji i często jestem pytana czy coś poza noszeniem tego odcienia solo można zrobić z taką pomadką? Na prezentacji nowości Will Malherbe zaprezentował jak świetnie można schłodzić odcień każdej swojej pomadki nakładając na nią właśnie szarość. Taką metodą kupując szarą pomadkę możemy tworzyć nieskończenie wiele kompozycji z pomadkami, które już mamy. Świetny patent, prawda?

_MG_3419

Aby zobaczyć możliwości pojedynczych cieni i innych produktów marki przygotowałam dla Was prosty makijaż:

Bez nazwy-1

  • Całą powiekę pokryłam kremowym, matowym cieniem z palety Smashbox Shapematters
  • Zewnętrzny kącik ppodkreśliłam pojedynczym, matowym cieniem w odcieniu ciemnego, śliwkowego brązu
  • Tym samym cieniem podkreśliłam też dolną linię szęs do połowy powieki
  • Na środek rochomej powieki nałożyłam pojedynczy cień w odcieniu chłodnego złota
  • Nałożyłam go również na środek dolnej powieki
  • Wewnętrzny kącik oka podkreśliłam matowym, kremowym cieniem ponownie z palety Shapematters
  • Namalowałam kreskę zakończoną jaskółką używając eyelinera Photo Angel Pure Pigment Gel Liner 
  • Rzęsy wytuszowałam Mascarą X-rated

Na koniec zostawiłam kilka zdjęć z eventu smashbox:

 

13441542_1079965485373387_1887454457_o 13453303_10210238843476179_21318341_o 13453466_10210238843716185_96791828_o 13460937_10210238843876189_366907219_o 13461221_10210238843436178_1013379462_o 13467630_10210238843556181_2084347282_o13467408_10210266170999350_1745115451_o 13518177_10210266171119353_603409312_o

Zdjęcia wykonała: Anja Choluy

Macie pytania odnośnie produktów? A może szukacie czegoś dla siebie? Piszcie śmiało 🙂

Komentarze

komentarzy

  • Podkład Smashbox,nie wiedziałam, że są takie nawilżające 😉

  • Barbara P.

    Ciekawe nowości. Szara pomadka rzuca na kolana 🙂

    • Uwielbiam takie nieoczywiste odcienie, zawsze coś innego, ciekawego 🙂

  • O Inez ♥ ja sie zastanawiam nad tym podkładem lub Liquid Halo 😉

    • Jest Inez jest 🙂 to jest iskierka a nie człowiek :))
      Liquid Halo nie znam, ale ten sprawdza się bardzo fajnie. Czy ten LH też jest kryjący?

  • Justyna P

    Posiadam pomadke fuchsia flash i gel liner użyty w makijażu tylko, że w kolorze cocoa. Kolory piękne a same kosmetyki trwałe. Jednak to nie moje kolory 🙁 dlatego chętnie odsprzedam.

  • Zastanawiam się nad Studio Skin ze względu na właściwości nawilżające i krycie. Kończę w tej chwili Born This Way, który bardzo lubię przede wszystkim ze względu na żółtawy kolor i szukam czegoś, co będzie równie dobrze kryło, a jednocześnie wyglądało bardziej naturalnie po kilku godzinach. Niestety Born This Way potrafi po jakimś czasie wyglądać nieświeżo.

    • Born This Way zdecydowanie za zółty. Też go miałam i nie do końca mi podpasowywał. U mnie podkreślał niedoskonałości po jakimś czasie niestety 🙁

      • Akurat u mnie ta żółć świetnie się zgrywała z oliwkowym odcieniem mojej skóry. Zauważyłam to samo – po pewnym czasie wchodził w zmarszczki mimiczne i robił z nich kratery, podkreślał suche skórki. Ten podkład jest super, bo pięknie wygląda na skórze, ale niestety tylko przez pierwsze 2-3 godziny. Najdłużej wytrzymywał bez poprawek z pudrem MicroSmooth z Sephory, ale nie chce mi się bawić w kupowanie pudru przeznaczonego konkretnie do tego podkładu. Studio Skin wygląda lepiej po paru godzinach?

  • Przepiękna kreska na oku! Ciekawy patent z tą szarą pomadką, tym bardziej że ja uwielbiam mieszać różne odcienie szminek, bo wtedy wychodzi zawsze coś ciekawego 🙂

    • prawda? Też bylyśmy zaskoczone jak szrość może zmienić, a solo też wygląda całkiem ciekawie 🙂

  • Ostatnia fuksjowa pomadka – istna petarda!