Dziś trochę o nowej mascarze Bourjois one seconde, która nie dawno trafiła do sprzedaży. Bardzo urzekł mnie jej wygląd. Srebrna buteleczka pięknie komponuje się z morskimi elementami, tworząc iście pastelowy i letni wygląd produktu.

DSC_0072

Co o samym produkcie? 

Zmysłowe pokrycie rzęs i nadanie im objętości sprawia jednocześnie, że są one niezwykle elastyczne i odporne. Efekt odżywienia i natychmiastowego zagęszczenia zapewnia specjalnie opracowana formuła 3 aktywnych składników. Formuła tuszu, dzięki woskom pszczelim i carnauba oraz estrom jojoby, rozciąga się na całej długości rzęs. Dzięki temu maskara nie tylko zwiększa objętość rzęs u ich nasady, ale także na samych końcach. Co więcej, 1 seconde maskara jest bardzo łatwa do usunięcia i niezawodnie pozostaje na rzęsach do 16 godzin. W wersji wodoodpornej nawet do 24 godzin!

Z mascarami Bourjois zawsze miałam problem. Nowe mascary świeżo po otwarciu zawsze były za mokre i sklejały mi rzęsy. Jednak jak trochę poleżały i przyschły byłam z nich na tyle zadowolona, ze zużywałam je do ostatniej kropli. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy tym razem tak nie było. Formuła mascary nie jest już tak mokra i ładnie rozprowadzała się od pierwszego pociągnięcia. Tusz fajnie poradził sobie z moimi długimi i cienkimi rzęsami. Ładnie je rozdzilił i co ważne pozwala on na stopniowanie efektu. Po jednej warstwie spojrzenie jest podkreślone bardzo delikatnie. Przy kilku kolejnych ładnie pogrubia i rozdziela. Obawiałam się też trochę wodoodporności, ze względu na trudności z demakijażem. Nie ma jednak z tym problemu, tusz ładnie utrzymuje się na oku, ale gdy przychodzi do zmywania, też nie stawia większego oporu.

DSC_0073

Opracowana przez Bourjois inteligentna szczoteczka maskary VOLUME 1 SECONDE czerpie inspirację z profesjonalnych okrągłych szczotek do włosów, prosto z salonów w fryzjerskich. W jaki sposób? Po prostu maksymalnie „rozczesuje” rzęsy, tworząc w efekcie natychmiastową objętość. Jej sekret? Sprytnie przeplata włókienka wyposażone w małe kuliste struktury z prostym włókienkami. Te pierwsze zapewniają idealne pokrycie całej rzęsy, te drugie podkreślają dodatkowo każdą rzęsę z osobna bez pozostawiania na nich grudek. Jest to innowacyjna opatentowana technologia.

Szczoteczka też zasługuje na uwagę. Przyznam, że takiej jeszcze nie używałam. Jest dość gruba i sylikonowa, a między włoskami znajdują się niewielkie kuleczki, które według mnie też mają fajny wpływ na rozdzielanie. Przez to, że moje rzęsy są długie i cieniutki mają tendencję do sklejania się, co przy tej mascarze się nie dzieje. Fajny pomysł, coś nowego dla mnie na plus. Myślę, że spodoba się to osobom, które lubią kosmetyczne eksperymenty.

Poniżej możecie zobaczyć rzęsy bez tuszu i z tuszem, więc możecie sami ocenić rezultaty.

DSC_0048

Według mnie to jeden z najfajniejszych tuszy jakie miałam. Używam go prawie codziennie odkąd go mam, a to o czymś u mnie świadczy.
Cena sugerowana mascary to 53,99zł, warto też powolować na promocje w drogeriach, tedy jest szansa na dorwanie go sporo taniej.

Moja ocena:

Untitled-1

Udostępnij:
Marta
Written by Marta
Cześć jestem Marta. Cieszę się, że właśnie jesteś na moim blogu ♥Uwielbiam makijaż, modę i gitarowe brzmienia. Jestem entuzjastką matowych pomadek, pielęgnacji włosów i po prostu pięknych rzeczy. Można poznać mnie po niezłym fiole na punkcie perfum i torebek. Nagrywam na Youtube, maluję, fotografuję i gram na perkusji. Jestem świeżo upieczoną, szczęśliwą żoną i dzielę się doświadczeniami z organizacji naszego ślubu #bridetobe. Lubię to co robię, a najbardziej uwielbiam kontakt z Wami, dlatego nie krępujcie się rozmawiać ze mną w komentarzach czy na moich kanałach social media.