Opti Diet – mój miesiąc cateringu dietetycznego – czy warto?

Jak wiecie, cały czas walczę o lepszą wersję siebie choć najłatwiej nie mam bo hormony dają czasem popalić. O tym napiszę Wam jednak kiedy indziej bo to temat długi, skompliwoany i poważny, więc przyznam Wam, że muszę też merytorycznie się do niego przygotować i poprosić o wsparcie moją dietetyk. Dziś jednak opowiem Wam o miesiącu, w którym nagle spadło mi na głowę sporo obowiązków, odebrało jeszcze więcej czasu i gdyby nie Opti Diet to z tym moim zdrowym żywieniem mogłoby być krucho. Jakiś czas temu, przez cały miesiąc sprawdzałam catering dietetyczny, który miałam dostarczany od poniedziałku do piątku, a w weekendy jadłam sama. Był to moment w moim życiu, gdy nie miałam czasu na treningi, a zlecenia napiętrzały się, więc moim celem nie było wtedy zrzucenie wagi a utrzymanie jej na moim normalnym poziomie – co udało się idealnie.

Moje podejście do cateringów zawsze było pozytywne i kilka razy skorzystałam z takich posiłków różnych firmach, jednak to właśnie OptiDiet był najlepszym cateringiem, z którym się spotkałam. Zacznijmy od tego, że jestem jedzeniową marudą i sporo rzeczy jeść nie lubię, a na pierwszym miejscu są wszelkie kapuściane potrawy. Zawsze przed Bożym Narodzeniem bigos w moim domu rodzinnym gotowany jest dużo wcześniej, żebym nie marudziła podczas pobytu na smród gotowanej kapusty (dzięki babciu!). Na szczęście kapuściane niespodzianki trafiły się może dwa razy na cały miesiąc.

Jak z różnorodnością i porcjami?

Jedzenie było bardzo różnorodne i czekałam na kolejny dzień, aby tylko zobaczyć co skrywa się w moim menu. Smakowo – najwięcej powie Wam to, że nie zrobiłam zbyt wielu zdjęć posiłków z prostej przyczyny – były tak smaczne, że dopadałam się do jedzenia zamiast do telefonu. Posiłki fajnie zbilansowane i co bardzo miłe znajdowały się też słodkie przekąski w wersji fit – najczęściej ciasta (te z batatów było pycha!) W cateringu są 4 posiłki na dzień i były na tyle spore, że spokojnie mi wystarczały. Dostarczały mojemu organizmowi 1500 kalorii dziennie, a moja dieta to samuraj (bez glutenu i nabiału). Taka dieta jest u mnie cały czas ze względów czysto zdrowotnych.

Przy takiej diecie można wybrać porę dostarczania. Ja posiłki miałam zostawiane pod drzwiami wcześnie rano, tak że jak wstawałam mogłam zabierać się za śniadanie. Oszczędność czasu na zakupy i gotowanie jest według mnie ogromna, jednak stosowałabym taką dietę jako uzupełnienie jadłospisu raz na jakiś czas. Największym i w sumie jedynym jak dla mnie minusem jest to, że z góry masz narzucone posiłki na cały dzień i niestety jeżeli ma się ochotę na coś konkretnego to pozostaje już tylko gotowanie dla samej siebie. Są plusy i minusy cateringów, jednak dla osób, które są mocno zabiegane, a cenią sobie jakość i smak OptiDiet jest pozycją, którą warto sprawdzić.

Zdarzało się Wam korzystać z cateringu dietetycznego? Jak wrażenia?

Komentarze

komentarzy