Clip in – długie włosy na życzenie: pierwsza fryzura ślubna

My kobiety uwielbiamy eksperymentowanie z naszymi włosami. Co chwilę inna fryzura, kręcenie, prostowanie, rozjaśnianie i niestety tak jak w moim przypadku, skończyło się to drastycznym cięciem. Włosy są już ładnie odratowane i odrastają, jednak jak mam ochotę odmiennić się nieco, sięgam po włosy clip in.

Jak to działa? Są to włosy syntetyczne lub naturalne wszystkie na taśmach z klipsami. Mój zestaw to włosy naturalne w odcieniu 1b ze sklepu Cameron Hair [klik].  Zesaw składa się z 8 taśm o długości 53cm. Naturalne włosy mają to do siebie, że można je dowolnie układać prostować i kręcić oraz farbować. Nie powinno się jednak tych włosów rozjaśniać.

Poniżej wraz z moim fryzjerem Kasprem Muth pokazujemy jak takie włosy się nakłada. Oddzielamy włosy naturalne, podtapirowujemy i wpinamy dopinkę na klipsy. Czynność powtarzamy tak, aby klipsy były dopięte na zmianę z moimi włosami. Dziś pokazujemy Wam jak wyglądają włosy przed i po dopięciu, a różnica jest ogromna.

Po lewej stronie moje włosy, a po prawej dopinki. Zyskałam drugie tyle długości. Nasza pierwsza propozycja to włosy rozpuszczone, podkręcone na lokówce, ale zupełnie rozpuszczone. To idealna propozycja dla dziewczyn, które marzą o długich włosach, ale nie mogą ich zapuścić. Dobrze dobrany odcień praktycznie nie odróżnia się od moich naturalnych włosów.

Dziś też jest pierwszy post, w którym zaprezentujemy Wam trzy fryzury ślubne. Dziś zaczynamy od włosów rozpuszczonych, na które decyduje się coraz więcej Pań. Nie jest to jednak idealnie wyczesana i wystylizowana fryzura, a artystyczny nieład. Coraz częściej idziemy w kierunku włosów wyglądających bardziej codziennie i luźno. Część włosów ma nieco mocniejszy skręt, inna część jest bardziej prosta, całość ma dużą objętość i na moje oko ma też swój urok. Do delikatnej sukni i wianka na głowie myślę, że sprawdzi się świetnie.

Do ułożenia i wystylizowania włosów Kasper użył trzech produktów marki Paul Mitchell, z których ja też korzystam od jakiegoś czasu (pielęgnacja). Co zaskoczyło mnie pozytywnie? Mimo, że są to produkty do stylizacji to nie mają duszącego zapachu – bardzo na plus. Włosy były utrwalone, ale elastyczne i błyszczące. Z pielęgnacji jestem bardzo zadowolona. Widać też to po dobrej kondycji moich niegdyś mocno zniszczonych włosów. Możecie się spodziewać oddzielnego wpisu na te temat.n

Dajcie znać, co myśliucie o takiej burzy włosów na głowie? Ja uwielbiam zakładać dopinki na imprezy i większe wyjścia – zawsze robią duże wrażenie. Jedyny minus, że przy wysokich temperaturach jest w nich dość ciepło.

Komentarze

komentarzy