DKNY – Nectar Love

Piszę dla Was ten post, a za oknem przez pół dnia leje deszcz.Nie ma chyba dla mnie doskonalszej aury dla tego wyjątkowego zapachu, który dość mocno wyróżnia się na tle całej rodziny DKNY. Większość zapachów tej marki kojarzyło mi się zawsze mocno owocowo i soczyście. To zdecydowanie czyste lato zaklęte w kolorowych buteleczkach, aż tu nagle pojawia się on – Nectar Love, który okazuje się totalnym zaskoczeniem. 

Jak to zwykle bywa, zapach kojarzony jest z jakąś historią lub uczuciem. Jeżeli chodzi o Necar Love jest to pierwsza miłość. Moment krzyżujących się spojrzeń, blask w oku, pierwszy uśmiech. To prawo wzajemnego przyciągania zaklęta w uroczym flakoniku.

Moje pierwsze spotkanie z tym zapachem nie było jednak typową miłością od pierwszego powąchania. Zapach jest intensywny i po pierwszym powąchaniu wręcz zwala z nóg, ale wystarczy mu kilka minut, aby pięknie rozwinął się na skórze prezentując wszystkie nuty. Pierwsza, która do mnie dotarła to.. miód! Mieszanka miodu z kwiatem Neroli w nucie serca sprawia że, zapach jest dla mnie ciepły i otulający. Ta kompozycja to nie tylko nuty kwiatowe i miodowe, ale dużą rolę grają tu też owoce. W nucie górnej zapach żółtej Frezji przeplata się z mandarynką, grejfrutem i nektarynką, a następnie płynnie odsłania nuty kwiatowe: jaśmin konwalia, kwiat pomarańczy, a na koniec ujawnia się mała niespodzianka w postaci mirabelki.

<

p class=”p1″>Nuty górne: żółta frezja, mandarynka, grejpfrut, nektarynka, salicylany solarne
Nuty środka: jaśmin, konwalia, kwiat pomarańczy, mirabelka
Dry Down: cedr, wanilia, piżmo, wosk pszczeli, kodestylat neroli

Sam flakon również mocno nawiązuje do tego, czego możemy spodziewać się w jego wnętrzu. Pszczółki na opakowaniu podpowiadają, że skrywany zapach może mieć związek ze słodkimi nutami miodowymi. Flakon jest bardzo ładny i wyróżniający się, a do tego dokładnie wykonany. W sprzedaży dostępny jest w 3 pojemnościach: 30ml (189zł), 50ml (275zł) i 100ml (379zł). Dostępne zarówno w perfumeriach Sephora, jak też w Douglasie.

Czy po pierwszym spotkanie cza prysł? Niekoniecznie. Mimo, że w moim przypadku nie była to miłość od pierwszego powąchania to szybko się do siebie przekonaliśmy. Uważam, że jest to jedna z ciekawszych premier zapachowych ostatnich miesięcy, która przez miodowe nuty wyróżnia się na tle innych. Tak jak pisałam już na Instagramie, dla mnie jest to zapach, który otula jak koc, w zimne, deszczowe wieczory. Zapach jest zmienny, wielowymiarowy i wyczuwalny na skórze przez wiele godzin, co dla mnie jest bardzo ważne. To jeden z tych zapachów, który możesz odkryć na swoich ubraniach wyjętych z szafy po kilku dniach. Przy mojej kolekcji kilkudziesięciu zapachów i częstym poznawaniu nowości dawno już nie zdarzyło się, aby kompozycja tak bardzo mnie zaskoczyła. Warto sprawdzić ten zapach w perfumerii na własnej skórze, żeby przekonać się chociażby, o co tyle zamieszania i przede wszystkim przekonać się, czy to zapach dla Was.

Udostępnij: