Jędrne ciało? Kosmetyczni przyjaciele sportowych poczynań ❤️

Walka o piękn ciało to zdecydowanie niezła batalia. Jeżeli jesteście ze mną od jakiegoś czasu wiecie, że trenuję i trzymam dietę (rozpisaną przez Agatę z Aveppi.com) nie tylko, żeby zgubić zbędne kilogramy i czuć się pięknie, ale głównie po to by być zdrowa i mieć ogromne pokłady energii. Widzę dużo pozytywnych skutków swoich działań, ale jestem świadoma, że w przypadku utraty kilogramów warto dodatkowo zadbać o skórę i jej jędrność. W mojej drodze towarzyszy mi kilka produktów, które niezmiennie uwielbiam. Są to zarówno scruby, peelingi jak też żele ujędrniające. Poznajcie się bliżej bo warto!

STENDERS DETOX BODY SCRUB

Świetny peeling o rześkim, nieco cytusowym zapachu. Doskonale ujędrnia ciało i pozostawia skórę gładką i nawilżoną. Dzięki zawartości naturalnych olejków eterycznych między innymi z mięty i bergamotki zapewnia cudowne doznania zapachowe i świetnie oczyszcza skórę. Stosuję po treningu wmsowując w skórę i dodatkowo, gdy chcę mocniejszego tarcia używam szczoty, która ma też działanie antycellulitowe. Zwiększa się też widocznie napięcie skóry – dla mnie bomba.

sam_3936

ANTYCELLULITOWY ŻEL-KREM TIMEWISE BODY SMOOTH ACTION 

Idealny partner treningowy. Bardzo dobrze się wchłania, nie pozostawia lepkej warstwy na skórze i świetnie ją nawilża. Dla mnie produkt wart polecenia – u mnie zmniejszył on widoczność cellulitu na udach po około 1,5 miesiąca stosowania. Skóra wygląda na gładką, zadbaną  i napiętą. Dość spora pojemność i duża wydajność pozwalają cieszyć się roduktem na bardzo długo.

sam_3938

EISENBERG SERUM WYSZCZUPLAJĄCE DO CIAŁA

Ten produkt to mój totalny number one! Dlaczego? Widocznie szybciej pozwolił mi na zmniejszenie obwodów na partiach ciała, z którymi zawsze miałam problem (uda i ramiona). Jeżeli mimo aktywności fizycznej i używania kosmetyków nie możecie poradzić sobie z pewnymi partiami ciała to warto wypróbować te serum. Mimo działania wyszczuplającego nie ma ono właściwości ani rozgrzewających, ani chłodzących. Jest w formie lekkiego żelu, który bardzo szybko się wchłania i pozwala na nałożenie ubrania dosłownie chwilę po jego aplikacji. Jest to zdecydowanie większy wydatek, ale skuteczność jest u mnie potwierdzona i sprawdzona. Uwielbiam totalnie!

sam_3941

PEELINGI KAWOWE BODY BOOM

Zakochłam się od pierwszego użycia. Peelingi kawowe świetnie ścierają martwy naskórek i doskonale odżywiają i pobudzają skórę. Kawa ma dzialanie silnie cellulitowe, a dzięki dodatkom olejków skóra po peelingach zostaje gładziutka i pięknie nawilżona. Używałam trzech różnych rodzajów: mięta, banan i mango. Najbardziej polubiłam się z miętą, która w letnie, upalne  dni dawała ekstremalne ochłodzenie! A każdy z osobna kochm za piękny i intensywny (ale nie chemiczny!) zapach. Każdy z peelingów jest jednak nieco inny:

Beztroski banan: Kawa kawą, ale mamy tu połączenie aż trzech olejków: migdałowego, makadamia i arganowego dzięki którym peeling mocno ujędrnia i nawilża skórę.
Boskie Mango: Ma silne działanie oczyszczające, redukujące rozstępy i cellulit, a to wszystko dzięki zawartości soli, która pomaga oczyścić skórę z toksyn.
Rześka mięta: Ma w sobie kawę robustę zawierającą aż dwa razy więcej kofeiny niż arabica dzięki temu świetnie radzi sobie z cellulitem i pierwszymi oznakami starzenia skóry.

sam_3943

Co myślicie o takim dwutorowym działaniu na swoją skórę? U mnie sprawdza się to świetnie. Dieta i trening plus wsparcie kosmetyczne i rezultaty murowane 🙂

Komentarze

komentarzy