Kreskami malowane

Nie musieliście długo czekać na kolejny tutorial. Tym razem chwyciłam za lustrzankę więc zdjęcia są zadowalającej jakości 🙂

Korzystając też z rady koleżanki Marty zamieszczam na fotografiach pędzle, którymi krok po kroku wykonywałam makijaż.

Zaczynamy!

Tradycyjnie pierwszym krokiem do makijażu jest nałożenie podkładu na uprzednio oczyszczoną i wysuszoną skórę. Na podkład zawsze nakładam puder sypki firmy Manhattan dla efektu delikatnego wykończenia. Cera dzięki niemu jest gładka i jednolita.
Kolejnym krokiem jest mój ulubiony róż marki Inglot, który ożywia nieco moją bladą twarz 🙂
Do naniesienia różu użyłam pędzla ściętego skośnie. Pędzle, których używam są firmy Mery Macom.
Czas na powiekę. Po naniesieniu bazy pod cienie całą powiekę pokrywam kolorem cielistym z błyszczącymi drobinkami (niestety na fotografii ciężko je ująć;)). Kolor środkowy z paletki zamieszczonej powyżej nałożony pędzlem sredniej wielkości.
Ważną częscią makijażu, o której niestety wiele dziewczyn nie pamięta jest podkreślenie brwi. Dzięki nim nasze spojrzenie nabiera mocy i wyrazu. Użyłam do tego celu paletki firmy Smashbox i małego skośnie ściętego pędzelka (którego tradycyjnie używa sie do nakładania eyelinera).
Paletka składa się z 3cieni i wosku do stylizacji brwi oraz 6 kolorów kremowych eyelinerów. Do wykonania precyzyjnej kreski wybrałam kolor ciemnego brązu i naniosłam go najcieńszym pędzelkiem. Warto popracować nad tym aby kreska zrobiona była naprawdę precyzyjnie, wtedy efekt będzie doskonały 🙂
Oto druga kreseczka dzisiejszego makijażu. Złotą kredką firmy Rimmel zrobiłam kreseczkę przy dolnej granicy oka, jednak nie jest ona poprowadzona po całej długości. Dlaczego? Wtedy optycznie zmniejszyła by oko, a tego chyba nie chcemy:)
Kolejny punkt naszego makijażu, który sprawi, że oczy będą pięknie podkreślone – dokładnie wytuszowane rzęsy. Użyłam tuszu Maybelline Falsies Flares, który swoją drogą był dla mnie pozytywneym zaskoczeniem, ale o tym napiszę w recenzji 🙂 
No i uwieńczenie całości stanowią usta. Przygotowałam dla was dwie propozycje, więc możecie same zadecydować, która odpowiada wam bardziej. Pierwsza przedstawiona powyżej to kremowa pomadka Manhattan, którą zrecenzowałam kilka dni temu. Stanowi mocne ożywienie całości i przyjemnie zgrywa się ze złotą kreską.
Druga propozycja klasyczna z udziałem mojej ulubionej pomadki Rimmela z serii Kate Moss delikatnie pokrytej brzoskwiniowym błyszczykiem z firmy Inglot. Coś bardziej stonowanego, dziennego, mniej krzykliwego, ale może dziś ktoś bedzie mial jednak ochotę na mocniejszy odcień ust?;)

Udostępnij:
Marta
Written by Marta
Cześć jestem Marta. Cieszę się, że właśnie jesteś na moim blogu ♥Uwielbiam makijaż, modę i gitarowe brzmienia. Jestem entuzjastką matowych pomadek, pielęgnacji włosów i po prostu pięknych rzeczy. Można poznać mnie po niezłym fiole na punkcie perfum i torebek. Nagrywam na Youtube, maluję, fotografuję i gram na perkusji. Jestem świeżo upieczoną, szczęśliwą żoną i dzielę się doświadczeniami z organizacji naszego ślubu #bridetobe. Lubię to co robię, a najbardziej uwielbiam kontakt z Wami, dlatego nie krępujcie się rozmawiać ze mną w komentarzach czy na moich kanałach social media.