Książki, które ostatnio wpadły mi w ręce – listopad 2018

To pierwszy taki wpis w historii mojego bloga i pierwsze recenzje przeczytanych przeze mnie książek. Nigdy nie byłam molem książkowym i nie pochłaniałam kolejnych tomów na tony, ale mimo wszystko częstotliwość czytania wzrosła szczególnie w te wakacje, gdzie czas i okoliczności przyrody bardzo sprzyjały pogrążeniu się w lekturze. Teraz chcę kontynuować i wyrabiać sobie nawyk czytania większej ilości książek na przykład w komunikacji miejskiej – zamiast smartfona, sięgam po Kindla i tak mijają mi niepostrzeżenie kolejne strony (nie mówiąc już o przystankach). Dlaczego postanowiłam raz na jakiś czas podzielić się z Wami tym, co przeczytałam? Sama szukam rekomendacji i lubię trafić na coś, co pochłonie mnie do reszty – tak też było tym razem. Jesteście gotowi? To zaczynamy, ale proszę, bądźcie dla mnie łaskawi.

Kiera Cass – seria „Rywalki” 

Zaczynam od serii, która pochłonęła mnie najbardziej ze wszystkich ostatnich pozycji. To pięć tomów ciekawej historii osadzonej w realiach królewskiego pałacu, do którego drogą eliminacji trafia 35 dziewcząt chcących poślubić księcia Maxona. Do rywalizacji trafia także wywodząca się z dość ubogiej rodziny America Singer, która wzięła udział w eliminacjach, aby pomóc finansowo swojej rodzinie. Amy od początku nie była zainteresowana księciem, gdyż… kochała innego mężczyznę. Z czasem dziewczyna zaczęła przyzwyczajać się do życia w pałacu i oswajać z towarzystwem Maxona, który z dnia na dzień zwracał na nią coraz większą uwagę. Pewnie myślicie, ot banalna historia, ale zapewniam Was, że tylu zwrotów akcji i mojego powątpiewania w dalsze losy bohaterów nie zapewniła mi chyba jeszcze żadna seria. Wątków jest tak wiele i są tak różnorodne, że przy tych książkach śmiałam się, płakałam, znów uśmiechałam się do czytnika i za chwile zamierałam w napięciu bo wydarzyło się coś, czego zupełnie bym się nie spodziewała. 5 tomów pochłonęłam w.. 5 dni. Dwa razy miałam okazję obejrzeć wschód słońca, po cichu zakraść się do łóżka do męża i zasnąć, jednocześnie nie mogąc się doczekać kolejnego dnia, żeby tylko dowiedzieć się co dalej. Jeżeli masz ochotę na przyjemną lekturę z wątkiem miłosnym w tle, a przy okazji w Twojej wyobraźni jest trochę miejsca na królewską i pałacową scenerię to sięgnij po te książki, a nie pożałujesz.

Stephen King – Miasteczko Salem

Stephena Kinga nie sposób nie znać, a ja znam go już jakiś czas za sprawą „Zielonej Mili”, po którą z ciekawości sięgnęłam po obejrzeniu filmu. Na „Miasteczko Salem” trafiłam poszukując historii związanych z wampirami. Co ciekawe, to jedyne istoty fantastyczne, które mnie interesują w książkach. Nie przepadam za fantastyką jako taką i historiami z elfami i magami (chyba, że ktoś przekona mnie do czegoś genialnego to zrobię kolejne podejście). Kingowi trzeba przyznać, że potrafi zbudować w głowie czytelnika wyobrażenie o miejscach i ludziach. Dom na wzgórzu przywołuje wspomnienia pisarza Bena Mearsa, który po latach postanawia wrócić do Salem i rozprawić się ze swoimi lękami. Interesował go stary dom Marstenów. Okazuje się jednak, że ktoś go jednak kupił. W mieście dzieją się coraz dziwniejsze rzeczy. Giną ludzie, pojawia się coraz więcej ofiar, a ta zagadka musi pozostać rozwiązana. Ciekawa historia trzymająca w napięciu, dla tych którzy nie boją się.. bać.

Scott F. Fitzgerald – Wielki Gatsby

Odkąd obejrzałam film wiedziałam, że książkę będę musiała przeczytać. Co mnie zaskoczyło, przeczytałam ją bardzo szybko i zastanawiałam się czy ją pochłonęłam, czy właściwie nie była taka długa. Akcja dzieje się w latach 20 XX wieku. Historia jest piękną opowieścią o miłości, która nie umiera i czasem pojawia się ponownie w najmniej odpowiednim momencie życia. Gatsby od lat kochał Daisy lecz przez swoją służbę w wojsku stracił z nią kontakt. Teraz jest ona żoną Toma Buchanana i wiedzie spokojne, dostatnie życie u jego boku. Dziewczyna także jest zafascynowana powrotem dawnej miłości, co tylko komplikuje sytuację pomiędzy nimi i nie tylko. Opisy posiadłości Gatsby’ego i Buchananów, a także wystawnych przyjęć słynących w całym Nowym Jorku rozbudza wyobraźnię i pozwala poczuć klimat życia w bogactwie. Za wystawnymi przyjęciami ukrywała się jednak smutna tajemnica. Były organizowane tylko dlatego, że Gatsby miał nadzieję, któregoś wieczoru zobaczyć ją- Daisy. Kto nie czytał- warto, a kto nie oglądał niech nadrobi. Jedna z moich ulubionych historii i jeden z najfajniejszych filmów.

Kirsty Moesley – Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno

Znalazłam ją na liście top 100 portalu lubimyczytać.pl więc pomyślałam, czemu nie. Szczerze mówiąc była to najsłabsza ze wszystkich zestawionych tu pozycji. Owszem, to była lekka, wręcz młodzieżowa lektura, jednak poruszała ważny temat – znęcania się ojca bohaterki nad jej rodziną. Sama historia jest dość ciekawa, ale dialogi i powtarzający się co chwilę zwrot: „aniołku”, skierowany do głównej bohaterki przyprawiał mnie o mdłości. Liam od 8 lat spędzał z nią noce. Tylko przy nim potrafiła się uspokoić i usnąć by kolejnego dnia być gotowa na przetrwanie w domu opanowanym przez ojca tyrana. Tak jak wspominałam, sama historia jest fajna, gdyby była napisana po prostu technicznie lepiej. Ot trochę miłosna historia dla licealistek. Dla mnie też nieco przewidywalna więc not this time. Chyba jestem na to za stara.

Katarzyna Bonda – Pochłaniacz

Sięgnęłam po książkę za poleceniem mojej dobrej koleżanki i nie zawiodłam się, chociaż nie była to dla mnie najłatwiejsza lektura. Warto wspomnieć, że czytałam ją na kindlu i z perpektywy czasu stwierdzam, że to dobrze. Gdybym zobaczyła ile stron ma powieść w książkowym wydaniu i jak jest obszerna to nie wiem czy bym się za nią zabrała. Ciężko mi opisać w skrócie historię bo wątków było tak wiele, że pogubiłabym się we własnym opisie. Myślę, że dobry kryminał to taki, w którym do końca nie spodziewasz się zakończenia. Tak też było w tym wypadku. Do rozwiązania sprawy sprzed lat została wynajęta profilerka, która miała stworzyć profil zabójcy piosenkarza powiązanego z mafią. Po czasie okazuje się, że rozpoczęcie śledztwa otworzyło puszkę pandory, a nowi podejrzani pojawiają się z prędkością światła. Profilerka współpracuje z policją, dochodzenie trwa i ujawnia kolejne fakty ściśle powiązane z przeszłością. Dlaczego „pochłaniacz”?- przeczytajcie, a dowiecie się. Książka ze względu na swoją długość była dla mnie wyzwaniem, ale po jej przeczytaniu mam ochotę na więcej. Może podpowiecie mi, za który tytuł Katarzyny Bondy powinnam teraz sięgnąć?

Udostępnij:
Marta
Written by Marta
Cześć jestem Marta. Cieszę się, że właśnie jesteś na moim blogu ♥Uwielbiam makijaż, modę i gitarowe brzmienia. Jestem entuzjastką matowych pomadek, pielęgnacji włosów i po prostu pięknych rzeczy. Można poznać mnie po niezłym fiole na punkcie perfum i torebek. Nagrywam na Youtube, maluję, fotografuję i gram na perkusji. Jestem świeżo upieczoną, szczęśliwą żoną i dzielę się doświadczeniami z organizacji naszego ślubu #bridetobe. Lubię to co robię, a najbardziej uwielbiam kontakt z Wami, dlatego nie krępujcie się rozmawiać ze mną w komentarzach czy na moich kanałach social media.