Olympéa Legend: najnowsza wersja bogini od Paco Rabbane

Trzeba przyznać, że rzadko zdarza się, aby ktoś nie znał klasycznej wersji zapachu Olympéa od Paco Rabanne. Sama mam jeszcze końcówkę, którą od czasu do czasu użyję. Teoretycznie jest to zapach, który wpisuje się w moje gusta, jednak nie był nigdy w 100% mój. Mimo wszystko miał coś w sobie, co potrafiło zatrzymać mnie przy nim na dłużej. Nie tak dawno bo w maju ukazała się nowa wersja tego zapachu, czyli Legend, która według mnie dość mocno różni się od klasyka, czy na plus?

O różnicach słów kilka

Po pierwszym zapoznaniu się z tym zapachem byłam przede wszystkim zaskoczona, że to faktycznie ma być Olympéa, a właściwie nowsza wersja zapachu, który bardzo dobrze znam. Według mnie nowość wcale nie nawiązuje do klasyki więc równie dobrze mógłby wyjść jako nowa pozycja od Paco Rabanne. Pierwszy raz spotkałam się z taką sytuacją, aby remake tak bardzo ó różnił się od poprzednika.

Zapach Olympéa Legend opakowanie wśród kwiatów

Wersja Legend zdecydowanie ocieka słodyczą więc domyślacie się, że jest trafiona w mój gust prawda? Jeżeli jesteście fankami słodkich zapachów, koniecznie zapoznajcie się z tą kompozycją. Twórcą zapachu jest Loc Dong.

Jak ją widzimy, a jakie wnętrze kryje Olympéa?

Buteleczka jest bardzo ładna. Przede wszystkim złote elementy pięknie komponują się z gradientem kojarzącym się z ogniem. Boczne elementy przypominają wieniec oliwny greckiej bogini. Całość bardzo spójna, ładnie wykonana.

Zapach Olympéa Legens flakonik stojący na obrazie obok kwiatów

Czas na to co najważniejsze, czyli nuty, które kryją się w kompozycji LEGEND:

  • Głowa: sól morska, śliwka, morela
  • Serce: kwiat Imbiru i nuty kwiatowe
  • Baza: wanilia, bursztyn, piasek i fasolka tonka

Jak wyczuwam ten zapach? Ultra słodko. Na początku wyczuwalna jest dla mnie nieco nuta soli, kojarząca się z klimatami zdecydowanie nadmorskimi, ale po chwili dociera do mnie ciepło, dużo ciepła. Bardzo mocno wyczuwalna jest śliwka, nieco mniej morela. Co ciekawe, nie lubię śliwek jako przekąski, ale zapachowo zdecydowanie do mnie przemawia. Całość ocieka słodyczą, czego można się domyśleć zerkając jedynie na nuty bazy. Czy polubiłam ten zapach? Zdecydowanie.

Jak oceniam jego trwałość? Jest piekielnie trwały i czuć go nawet po wyjęciu ubrania z szafy po kilku dniach. Czy więc mam jakieś „ale”, a no mam. Myślę, że w całej swojej słodyczy jest jednak za ciężki na upały, które nam ostatnio towarzyszą. Najzwyczajniej w świecie może wydawać się nieco męczący.

Kampania nowego dupetu Olympéa Legend + Invictus

Jak wiecie uwielbiam kampanie zapachów i nie mogłam przejść obojętnie obok tego video:

Gra tu wszystko: muzyka, kardy, energia, dynamika! Chyba nigdy wcześniej Wam o tym nie wspominałam, ale jako nastolatka marzyłam o tym, aby zostać reżyserem teledysków. Myślę jednak, że przy produkcjach kampanii dla perfum odnalazłabym się równie dobrze.

Jak inni odbierają ten zapach?

Jak tylko miałam je na sobie zbierałam komplementy i masę pytań o to, czym pachnę. Dla mnie Olympéa Legend jest magnetyzująca, przyciąga spojrzenia i potrafi zaciekawić. Sama bardzo lubię nią pachnieć bo kompozycja jest na tyle silna, że zwraca uwagę i na tyle inna od reszty słodkich zapachów, które mam, że jeszcze nikt nie zgadł, co to takiego. Lubisz słodkie zapachy? Dopisz ten do listy „do powąchania w Sephorze„.

Ceny: 30ml – 245zł / 50ml – 355zł / 80ml – 455zł

Udostępnij: