Nie takie samoopalanie straszne – Kolastyna Luxury Bronze

Zacznę od tego, że moją cerę można określić jednym słowem – biel. Zawsze byłam bardzo blada, nigdy nie lubiłam się opalać i słońce też jakoś specjalnie mnie nie brało. Może nie opalałam się na czerwono, ale na subtelną oliwkę po nawet intensywnym opalaniu. Z drugiej strony nie lubię, gdy jestem zbyt mocno opalona, ale uwielbiam naturalny odcień delikatnego brązu zamiast bieli na moich nogach. Słońce w tym roku nie rozpieszczało przez większość wakacji, a z drugiej stony nie jestem też typem, który uwielbia wylegiwać się na słońcu. Wolę odpoczynek w cieniu. Jak jednak w takich warunkach złapać nieco kolorytu na skórze? Jest na to sposób!

SAM_3202

Do samoopalaczy podchodziłam sceptycznie pamiętając obrazki z mojej wczesniej młodości jak to moja mama kilkakrotnie narobiła sobie różnego rodzaju samoopalającymi produktami krzywdę w postaci plam na nogach lub marchwioworudego odcienia skóry. Było to oczywiście lata temu, ale w mojej głowie ten obraz się zachował, a wraz z nim obawy. Niedawno szukalam produktów opalających, aby dać sobie szansę założenia białej sukienki i nie zlania się z nią w jedn jasną plamę. Na pomoc przyszła Kolastyna i jej linia Luxury Bronze. Wypróbowałam więc całą linię i wiem, że od tej pory nie obędę się już bez samoopalających produktow nawet zimą! Cała linia przystosowana jest do jasnej karnacji, czyli idealna dla takiego bladziocha jak ja.
Cała linia dodatkowo ma w swoim składzie masło kakowe, shea i kompleks witamin dzięki czemu powa wiadomymi właściwościami opalającymi nie przesuszają skóry.

SAMOOPALACZ W SPRAYU DO TWARZY I CIAŁA

SAM_3212

To był pierwszy produkt po który sięgnęłam. Przyznam, że pomyślałam: „o jeżeli jest w sprayu to szybko się wchłonie i może uda mi się go równomiernie rozprowadzić” przyznam, że tak też było. Opryskałam nogi równomiernie mgielką a następnie jeszcze dokładnie wtarłam ją w skórę. Nie potrzebna była rękawica, samoopalacz nie łapie od razu więc można spokojnie umyć dokładnie dłonie. Obserwowałam swoją skórę, która z godziny na godzinę łapała coraz więcej złotawego, ale pięknego odcienia. Po zalecanych pięciu godzinach uzyskujemy ostateczny efekt – przyznam, że byłam zachwycona! Skóra delikatnie złotawa, ale o bardzo naturalnym odcieniu, muśniętym słońcem czyli to, czego oczekiwałam. W przypadku, gdy nie do końca jesteśmy zadowoleni i szukamy mocniejszego efektu warto powtórzyć opalanie kolejnego dnia. Warto też pamiętać, że dla uzyskania równomiernego efektu powinno się zrobić peeling przed użyciem kosmetyku. Niestety jak to w samoopalaczach, pod koniec procesu, czyli w ogolicach 5 godzin noszenia czujemy ten charakterystyczny dla samoopalacza zapach. Schodzi on po dokładnym umyciu skóry.

 

SAMOOPALACZ W KREMIE DO TWARZY I CIAŁA

SAM_3203

Przyszedł czas na próbę opalenia twarzy i ku mojemu zaskoczeniu efekt też był rewelacyjny. Samoopalacz ma formę dość rzadkiego kremu, powiedziałabym nawet, ze chyba bliżej mu do balsamu. Idealnie rozprowadza się na skórze i bardzo szybko wchłania. Skóra zyskuje bardzo naturalny, delikatnie brązowy i zdrowy koloryt. Efekt samoopalacza utrzymuje się 3-4 dni i zaczyna słabnąć, wtedy warto też odświeżyć opalanie. Po nałożeniu na twarz czuć nawilżenie i skóra jest przyjemna w dotyku. Krem podobnie jak spray rozcierałam dłońmi – rozprowadził się bez najmniejszego problemu.

CHUSTECZKI SAMOOPALAJĄCE DO TWARZY I CIAŁA

SAM_3208

To idealni kompani podróży. Z rozprowadzaniem płynu z chusteczki również nie ma problemu, jest mega szybka i wygodna w użyciu! Wystarczy wyciągnąć z opakowania i natrzeć ciało. Efekty finalne widoczne są po 4 godzinach, a jeżeli mamy ochotę na mocniejszy efekt, możemy uzyskać go nacierając się nową chusteczką po 3 godzinach. Mega wygodne!

BALSAM BRĄZUJĄCY DO CIAŁA

SAM_3205

To idealny produkt do codziennego stosowania po opalaniu (i nie tylko), który pięknie pogłębi odcień opalenizny. Nie jest to typowy samoopalacz więc nie musimy obawiać się nieprzyjemnego charakterystycznego zapachu, a tu mocno wyczuwalne są słodkie i przyjemne nuty kakao. Skóra jest pięknie nawilżona i pachnaca. To idealne dopełnienie produktów do opalania i używam go zawsze, gdy wychodzę z nogami na wierzchu! Mam wrażenie, że przez nawilżenie i zabrązowienie pięknie wysmukla, a czego my kobiety możemy chcieć wiecej?

Generalnie samoopalanie zostało u mnie totalnie odczarowane i produkty na pewno nie pójdą w kąt. Jestem pozytywnie zaskoczona niewysoką ceną i ogólną dostępnością w stosunku do jakości i efektu. Produkty dostępne są w większości popularnych drogerii, więc jeżeli nie miałyście jeszcze okazji ich wypróbować to nie musicie się dłuzej zastanawiać. A Wy znacie te produkty?

Udostępnij:
Marta
Written by Marta
Cześć jestem Marta. Cieszę się, że właśnie jesteś na moim blogu ♥Uwielbiam makijaż, modę i gitarowe brzmienia. Jestem entuzjastką matowych pomadek, pielęgnacji włosów i po prostu pięknych rzeczy. Można poznać mnie po niezłym fiole na punkcie perfum i torebek. Nagrywam na Youtube, maluję, fotografuję i gram na perkusji. Jestem świeżo upieczoną, szczęśliwą żoną i dzielę się doświadczeniami z organizacji naszego ślubu #bridetobe. Lubię to co robię, a najbardziej uwielbiam kontakt z Wami, dlatego nie krępujcie się rozmawiać ze mną w komentarzach czy na moich kanałach social media.