Targi LNE w Krakowie – Jak było? Czy warto jechać? Dużo zdjęć + VIDEO

Jak wiecie, jakiś czas temu byłam na targach LNE w Krakowie, gdzie spotkałam Agnieszkę – Dressed in mint oraz Karolinę Zientek. Targi LNE w Krakowie to idealna impreza dla osób, które w branży pracują, ale też które samą branżą kosmetyczno-kosmetologiczną się interesują. To doskonała okazja do poznania nowych na rynku marek kosmetycznych i ich sortymentu, a przede wszystkim wypróbowania kosmetyków na własnej skórze, bo marki chętnie opowiadają o produktach i prezentują ich działanie. Ogromną część targów stanowią także producenci specjalistycznych maszyn do użytków gabinetowych – w tej dziedzinie wiadomo, że ja nie do końca się oczywiście odnalazłam, chociaż z ciekawością oglądałam zabiegi i produkty.

LNE to nie tylko targi, to przede wszystkim kongres z ogromną ilością wykładów i szkoleń w wielu dziedzinach okołokosmetycznych. Wykłady prowadzone były zarówno przez specjalistów z danych dziedzin, jak również przez marki. Byłam na wykładzie z makijażu kobiety dojrzałej, ale przyznam się Wam, że większość czasu spędziłam na targach. Dlaczego? Wystawców było tak wielu, że aby chwilę porozmawiać z każdym trzeba było zarezerwować sobie kilka dobrych godzin. To po raz kolejny przekonuję się, że ludzie w okołokosmetycznej branży są strasznie gadatliwi. Myślę, że wynika to z tego, że jak ktoś lubi to co robi, to może o tym mówić godzinami i sama coś o tym wiem.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy i niestety złamało moje kolorówkowe serce to niewielka ilość wystawców z kosmetykami kolorowymi. Nie wiem skąd to wynika, ale kolorówka to zdecydowanie moja ulubiona część kosmetycznego świata i byłam nastawiona na dużo nowości. Z tego działu zaciekawiła mnie marka Malu Wilz, z którą miałam do czynienia po raz pierwszy, ale mogłam tam też odwiedzić markę Karaja, z którą poznałam się już jakiś czas temu.

Radosnym krokiem za to wyjdą osoby, które chcą obkupić się w kosmetyki pielęgnacyjne, których było bardzo dużo. Od nowych, polskich marek, przez Ziaję, czy jednego z głównych sponsorów – Bielendę. Raj miały też osoby zajmujące się paznokciami. Na targach można było zaopatrzyć się w lakiery hybrydowe, lampy, żele i wszystkie akcesoria. Moim osobistym ulubieńcem i odkryciem (które poznałam nieco wcześniej) jest marka NeoNail. Kupiłam sobie dwa lakiery hyrydowe, którymi po powrocie zrobiłam manicure (klik). Trzymał się 1,5 tyg i zmieniłam go tylko dlatego, że odrost już mi przeszkadzał. Cena bardzo na plus i jakość świetna, a do tego ponad 200 odcieni do wyboru.

Po pierwszym dniu wzięliśmy udział w uroczystej gali z okazji 20lecia LNE, gdzie spędziliśmy przyjemny wieczór. To był bardzo udany, ale intensywny weekend. Starałam się dla Was dużo nagrywać i robiliśmy sporo zdjęć, żebyście mogli sami poczuć klimat targów i zobaczyć jak było. Film obejrzany? Zapraszam na fotorelację:

_MG_0142_wynik

_MG_0138_wynik _MG_0136_wynik _MG_0135_wynik _MG_0124_wynik _MG_0121_wynik _MG_0194 _MG_0201 _MG_0121 _MG_0136 _MG_0152_wynik _MG_0155_wynik _MG_0161_wynik _MG_0184 _MG_0186 _MG_0168 _MG_0167 _MG_0166

_MG_0150_wynik _MG_0145_wynik _MG_0143_wynik

Na targach otrzymałyśmy trochę produktów do wypróbowania. Ja dodatkowo zaopatrzyłam się w kilka kosmetycznych drobiazgów. Trafiły do mnie produkty marek: Bikor, Kryolan, Organique, Bielenda, a ja zrobiłam dodatkowo jeszcze zakupy w Neonail, Ziaji i Organique (rewelacyjne kule do kąpieli!).

DSC_0484

Według mnie była to fajna przygoda i chętnie bym ją powtórzyła mając cichą nadzieję, że za rok zobaczymy więcej stoisk z kosmetykami kolorowymi.

Udostępnij: