Ślubne zabobony – dlaczego nie mają sensu?

Przez wszystkie lata mojej zawodowej pracy fotografa ślubnego widziałam już sporo. Miałam wiele zabawnych sytuacji, ale także wzruszających i pięknych chwil. Jest jednak dziedzina, która zawsze wzbudzała ten jeden rodzaj uśmieszku pod moim nosem, tego uśmieszku wyrażającego „po co to wszystko” czyli ślubne zabobony. Zabawne jest to, że zabobony funkcjonują, jednak bardzo często ludzie nie do końca wiedzą „jak to tam było” więc i tak robią niektóre rzeczy po swojemu.

Wiecie co? Uważam, że ślub jest tak pięknym wydarzeniem z ogromną ilością wzruszających chwil i kochających ludzi wokół, że szkoda nawet minuty na odprawianie takich dyrdymałów. Można oczywiście podejść do tematu z przymrużeniem oka i „na wszelkie wielki” coś zrealizować. Z jakimi przesądami spotykałam się najczęściej lub mocno mnie zaskoczyły?

Ślub koniecznie trzeba wziąć w miesiącu z „r” – Na szczęście dużo osób już od tego odchodzi i często pracuję na ślubach w maju. Uważam, że to świetne, bo najzwyczajniej w świecie Maj jest pięknym i „kwitnącym” miesiącem.

Sypanie ryżem jako życzenie płodności, a pieniędzmi dla powodzenia – Ryż i moniaki we włosach, sukni, układanej przez 1,5 godziny fryzurze. No marzenie. Osobiście wolałabym tego nie doświadczać.

Pan Młody nie powinien widzieć sukni Panny Młodej przed ślubem – Element zaskoczenia jest miły, pod warunkiem, że będzie to pozytywne zaskoczenie. Ja osobiście chciałabym, aby mój narzeczony miał swoje zdanie na temat mojej sukni tak jak ja będę pomagała mu wybierać garnitur.

Panna młoda powinna mieć przy sobie coś białego – to znak czystości uczuć, coś niebieskiego – ma zapewnić wierność małżonka, coś nowego – gwarantuje dostatek, coś starego – zapewnia wsparcie krewnych i przyjaciół, coś pożyczonego – gwarantuje życzliwość nowej rodziny – Najlepiej mieć jeszcze jakiś duży notatnik, w którym wcześniej zapisujemy wszystkie przesądy, żeby tylko niczego nie pominąć!

Chowanie pieniędzy w bucie (lub butach Panny Młodej) ma zapewnić dostatek – Żodyn nie wie, jak długo one tam mają być. Ile właściwie ma ich być. Czy powinny być w jednym czy w dwóch butach? Czy pieniądze wkłada przyszły mąż czy ojciec? Czy zrobić to w obecności całej rodziny, kamer i fleszy, czy po cichu. Biedna Panna Młoda musi chodzić z tymi banknotami uwierającymi ją w stopy przez kolejne godziny. Często dziewczyny mają długie i ciężkie suknie z gorsetami. Uwierzcie, mają już wystarczająco niewygodnie.

Panna młoda nie powinna mierzyć sukni przed ślubem (z wyjątkiem przymiarki) – Załóżmy, że od ostatniej przymiarki mijają 4 tygodnie. Czas przed ślubem często jest intensywny i Panna Młoda może zgubić jeszcze dodatkowo trochę ciałka. W dniu ślubu okazuje się, ze suknia jest sporo za duża. Chyba lepiej nie sprawiać sobie takich nieprzyjemnych niespodzianek?

Przyszli nowożeńcy nie powinni zawczasu przemierzać obrączek – Sytuacja analogiczna. Pół biedy, gdy obrączka jest ciut za duża, gorzej jak nijak nie chce się zmieścić na palec podczas wypowiadania przysięgi.

Żadna kobieta obecna na ślubie nie powinna być ubrana na biało, ani na czarno – Mała czarna to jedna z najelegantszych kreacji na każde wyjście, ja osobiście nie poczułabym się w żaden sposób urażona, gdyby ktoś z moich gości się tak ubrał, a już na pewno nie zamierzam ingerować w czyjeś stylizacje. Najważniejsze, aby goście czuli się swobodnie.

Buty przyszłej panny młodej powinny być „pełne”. Widoczne czubki palców, bądź pięty wróżą nieszczęście – Nic tylko życzyć powodzenia przy ponad 30 stopniowych upałach. Dla mnie zakryte buty mają tylko sens praktyczny – chronią przed podeptaniem palców.

Pierwszą osobą, która składa życzenia parze młodej powinien być mężczyzna – Mamo, musisz chwilę poczekać, albo przepuść tatę przodem.

Można tę listę jeszcze pociągnąć, ale chyba nie ma sensu. Tego typu ludowych mądrości jest jeszcze sporo. Które z nich wydają się Wam najbardziej absurdalne? Dla mnie chyba wygrywa nie przymierzanie obrączek i sukni przed ślubem. Co sądzicie o tego rodzaju zabawach?

Komentarze

komentarzy

  • Aga

    Miałam niebieskie buty – takie sobie wymarzylam i kolorem przewodnim naszego wesela był właśnie kolor niebieski i śmiać mi się chciało jak niektorebki osoby się idealnie w to wpasowały nieswiadomnie�w zasadzie nie wierze w zabobony ale miałam coś pożyczonego i starego -grzebyk w koczku którym życie uratowała mi moja siostra-zapomniałam kupić czegokolwiek do w pięciu we włosy ���miałam w bucie 10zl- mama więcej nie miała przy sobie a przypomniała sobie ze koniecznie muszę mieć pieniądze w bucie- idealnie się przydały jak potrzebowałam drobnych ���suknie mój narzeczony zobaczył w dniu ślubu bo tak chciał mieć niespodziankę -wcześniej on powiedział w czym bym mu się podobała a ja mu powiedziałam co mi się podoba i okazało się ze mamy taki sam gust �����nie mierzył sukni bo nie miałam na to czasu ale leżała idealnie �bralismy ślub w sierpniu -w sumie nie patrzylismy na literę R w nazwie po prostu chcieliśmy mieć wolne we wrzesniu haha �

    • Wolne po ślubie zawsze na tak, u nas się to chyba niestety nie uda 🙂