Moda i sport idą w parze: moje treningi + co znajduje się w mojej torbie na siłownię?

Dziś przyszedł czas na post odnośnie moich ćwiczeń i przy okazji nagrałam dla Was film: Co znajduje się w mojej torbie na siłownie? Dzięki temu rozszerzymy temat sportowy o trochę mody! Wiadomo, że sala treningowa to także miejsce, w którym chcemy czuć się dobrze i tak samo wyglądać. Niedawno pisałam Wam o moim ulubionym stroju na siłownię, a dziś poszerzę temat o ‘must have’ w torbie sportowej, oraz trochę inspiracji rodem ze sportowej mody bo jak wiecie same, modnie nie tylk wyglądamy wychodząc na lunch czy ważne spotkanie. Moda i poczucie stylu to coś, co towarzyszy nam na co dzień.

Jeżeli chcecie zaczerpnąć inspiracji treningowych zajrzyjcie na www.zalando.pl/trening, gdzie macie okazję znaleźć dla siebie odpowiedni strój nawet z podziałem na dyscypliny spotu, które uprawiacie. Większość moich ubrań pochodzi właśnie z Zalando. Co więc znajduje się w mojej sportowej torbie i czym kierowałam się wybierając dane rzeczy? Sprawdźcie same oglądając film:

Mam też dla Was kilka sportowych zestawów, idealnych na treningi, które mi samej wpadły w oko:

Zestaw 1

zestaw1

123456

Zestaw, który sprawdzi się zarówno na siłowni, jak też do biegania. Poza ubraniami postawiłam tu też na słuchawki bezprzewodowe, które fajnie sprawdzają się przy bieganiu, gdyż pozbywamy się problemu wiecznie zaplątanych kabli. Nieważne jaki sport – legginsy sportowe to samo dobro. Chyba w niczym nie ćwiczy się tak wygodnie!

Zestaw 2

zestaw2

1234567

Drugi zestaw to propozycja bardziej pasująca na siłownię lub zajęcia Magic Bar, o których za chwilę Wam opowiem. Rękawiczki będą świetnie ochraniały ręce przed odciskami od sztang, a akcesoria są bardzo poręczne i praktyczne. Frotki świetnie sprawdzają się do ocierania potu, gdy pod ręką nie mamy ręcznika. Tu zachowałam zasadę trzech kolorów, dzięki której każdy element garderoby do siebie pasuje, jedynym elementem przełamującym tę zasadę jest różowy bidon, ale jak wiadomo akcesoria rządzą się swoimi prawami.

 

Co odnośnie samych treningów? Swoją przygodę ze sportem rozpoczęłam jakiś miesiąc po postanowieniu o zdrowszym odżywianiu i tak wypadła to data 10 stycznia. Przyznam szczerze, że mocno obawiałam się, jak sobie poradzę bo nigdy, przenigdy nie chadzałam na siłownię, fitnessy i żadne zajęcia sportowe. Pomyślałam jednak, że warto spróbować i może spodoba mi się ta forma ruchu. Poszukałam klubu fitness na Bielanach, abym miała niedaleko i zajęcia odbywały się wieczorami, które przeważnie mam wolne. Trafiłam na klub FOREST, wykupiłam karnet i przygodę zaczęłam od chodzenia na różne zajęcia po kolei, aby sprawdzić, co spodoba mi się najbardziej. Klub mieści się w okolicach metra Słodowiec w budynku szkoły i wyposażony jest w siłownię, dużą salę fitness i salę z matami. Znajduje się tam też szkoła karate!

_MG_1543

buty

Na początku zrobiłam rozeznanie w zajęciach. Byłam na Zumbie, TMT, Magic Bar, Płaskim Brzuchu, Step Shape i po prostu na siłowni. Poszłam z nastawieniem, że najpewniej sprawdzę się w zajęciach tanecznych bo kiedyś tańczyłam. Okazało się jednak, że najwięcej radości daje mi Magic Bar. Pewnie jesteście ciekawe co to za zajęcia? Otóż są to godzinne zajęcia na wszystkie partie ciała… ze sztangami.

_MG_1536

tank top

Zajęcia odbywają się 4 razy w tygodniu i prowadzone są przez trzech instruktorów: Asię, Anię i Radka. Ja najczęściej chodziłam w poniedziałki i środy, dodając sobie w czwartki Forest Cross. Zdarzyło mi się też kilka razy być w piątki u Radka i stwierdzam, że po jego zajęciach wychodziłam najbardziej zmęczona (nie wiem czy to koniec tygodnia dawał się mocno we znaki, czy Radek tak dawał nam w kość:)).

Trening trwa godzinę i w zależności od prowadzącego rozgrzewka odbywa się od razu ze sztangą lub bez. Ja zdecydowanie wolę rozgrzewkę od razu ze sztangą – mam wtedy wrażenie, że mięśnie od samego początku pracują na najwyższych obrotach i przyzwyczajają się do obciążenia. Całe zajęcia są podzielone na części, w których ćwiczymy różne partie ciała mniej więcej przez długość jednej piosenki. Co ważne – ćwiczenia są w różnym tempie, aby nie przyzwyczajać mięśni do jednostajnych ruchów. Po kilku miesiącach mogę stwierdzić, że to trening dla każdego.

Dla kogo są te zajęcia? Przychodzą na niego zarówno mężczyźni jak i kobiety w różnym wieku. Mamy też ciut starszą od nas Panią, która nie ustępuje kondycją, a nawet stwierdziłabym, że ma lepszą kondycję jak jak większość z nas. Jakiś czas temu powiedziałam jej w szatni, że bardzo ją podziwiam, że regularnie chodzi z nami na zajęcia i daje radę z większym obciążeniem jak ja. Odpowiedziała mi tylko: „W tym wieku trzeba o siebie dbać żeby być jak najdłużej w formie dla najbliższych”. To jest coś, co wtedy też do mnie trafiło. Jeżeli nie zależy Ci do końca na sportowej sylwetce to ruszaj się i ćwicz nie dla siebie, a dla bliskich, żeby móc jak najdłużej z nimi przebywać i cieszyć się zdrowiem. Przeciwwskazaniem mogą być jedynie problemy z kręgosłupem czy stawami.

_MG_1503

Jakie obciążenie dla kogo? Na tych zajęciach każdy dobiera sobie obciążenie według swoich potrzeb i możliwości. Ja zaczynałam zaledwie od 2,5kg na sztandze. Teraz ćwiczę z 5kg na wszystkie partie ciała i 10kg na squat i grzbiet. O to właśnie chodzi, aby tego ciężaru jakoś mocno się nie bać. Jak czuje się, że jest za ciężko to lepiej zrobić sobie chwilę przerwy nić machać zbyt małym obciążeniem nie czując oporu. Warto też pamiętać, aby zmieniać sobie obciążenie według potrzeb. Jedną partię ciała mamy silniejszą, inną słabszą więc logiczne jest, że nie będziemy ćwiczyć z takim samym obciążeniem.

_MG_1511

legginsy

Jakie partie ciała ćwiczymy? Przez godzinę trwania zajęć ćwiczymy nogi, klatkę piersiową, biceps, triceps, grzbiet i brzuch. Do każdej partii dobrana jest odpowiednia muzyka, o długości idealnej dla treningu danej partii ciała. Przyznam się, że najbardziej nie lubię ćwiczyć tricepsa bo to moje najsłabsze mięśnie i ciężko mi się mocować ze sztangą. Z drugiej strony bardzo lubię ćwiczyć nogi (po których widziałam najszybciej efekty w postaci delikatnie zarysowujących się mięśni) i klatkę piersiową.

_MG_1524

Czy zajęcia mocno dają w kość? Pewnie, po to chodzi się na treningi. Ma być ciężko, wtedy czujemy, że trening jest zrobiony dobrze. Jeżeli chodzi o zakwasy, miałam je na początku, ale po jakimś tygodniu ciało już się przyzwyczajało i było tylko lepiej. Teraz zakwasów po tych zajęciach nie mam jakoś mocno, choć dobrze zrobiony trening odczuwam – szczególnie w rękach i nogach.

 

Jestem po jakiś 6 miesiącach regularnych ćwiczeń i nie wyobrażam sobie, że miałabym przestać. Jeżeli słyszeliście od kogoś, że sport uzależnia – to tak właśnie jest. Przede wszystkim to doskonała okazja, aby znaleźć trochę czasu tylko i wyłącznie dla siebie w natłoku codziennych obowiązków.

 

Udostępnij: